Mały świat, czarne owce i szydełkowe historie po latach

Czy zdarza Wam się, że rzecz, którą stworzyliście, zaczyna żyć własnym życiem? Wysyłacie ją w świat, a ona po latach "macha" do Was z niespodziewanego miejsca? Mnie właśnie to spotkało i muszę przyznać – to jedno z najmilszych uczuć, jakie może spotkać twórcę.

Początek historii: czerwiec w Żabnicy

Cofnijmy się do czerwca 2021 roku. To wtedy odkryliśmy absolutnie urocze, nowo powstałe miejsce – agroturystykę Corno Owca w Żabnicy. Od pierwszej chwili wiedzieliśmy, że to miejsce z duszą.

Oczywiście w moim bagażu nie mogło zabraknąć szydełka. Nie potrafię odpoczywać z pustymi rękami, a beskidzkie krajobrazy to idealna scenografia do tworzenia.

Miejsce, do którego chce się wracać

Zauroczenie miejscem było tak duże, że wróciliśmy tam rok później, by poczuć ten klimat w zupełnie innej odsłonie.

Spędziliśmy tam magiczne ferie zimowe. Trafiliśmy na moment, w którym totalnie nas zasypało – biały puch po pas, a do tego wciąż obecna, poświąteczna atmosfera pełna światełek i ciepła. To był czas jak z bajki.

To właśnie po tym pobycie, na specjalne zamówienie właścicielki (która obserwowała jak dziergam po kątach), powstała wyjątkowa postać: owca Mela w czarnej skórce, która idealnie pasowała do nazwy i klimatu tego miejsca.

Niespodziewana wiadomość i... nowe życie Meli

Dlaczego o tym wszystkim wspominam? Bo kilka dni temu dostałam wiadomość, która totalnie mnie wzruszyła. Napisała do mnie kobieta, która właśnie teraz – pięć lat później -  odwiedziła Corno Owcę.

I zgadnijcie, kogo tam spotkała?

Na miejscu, dumnie prezentując się gościom, wciąż mieszka owca Mela.

Niesamowite jest to, że mała, szydełkowa owieczka przetrwała próbę czasu, stała się częścią tamtego miejsca i... połączyła dwie obce sobie osoby. Fakt, że ktoś zadał sobie trud, by odnaleźć autorkę maskotki po pięciu latach, jest dla mnie najlepszym dowodem na to, że to, co robię, ma sens.

Mela tak zauroczyła turystkę, że postanowiła zamówić u mnie dwie takie same czarne owieczki dla swoich wnuków!

Czy rękodzieło łączy pokolenia?

Ta sytuacja dała mi do myślenia.

Czy to możliwe, że moje prace będą wędrować przez kolejne pokolenia? Że wnuki tej pani, kiedyś dorośli ludzie, będą pamiętać te owieczki jako symbol dzieciństwa i magicznych wyjazdów do Żabnicy?

Corno Owca wciąż gości podróżnych, a moja Mela cierpliwie im towarzyszy. Jeśli kiedyś tam będziecie, koniecznie przybijcie jej piątkę!

Z czystym sumieniem bardzo polecam Wam to miejsce – bez względu na porę roku, bije od niego niesamowita dobra energia.

corno-owca.pl

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.