Mówią, że rocznice trzeba celebrować hucznie. Ale po 15 latach bycia razem, kiedy codzienność pędzi jak szalona, czasem najbardziej luksusowym prezentem nie jest wielka impreza, a... czas. Tylko dla nas.
Jedna noc w Gizzeria Lido – rocznicowa podróż przez przypadek
Czasem najlepsze podróże zaczynają się zupełnie przypadkiem. Tak było tym razem. Przeglądałam loty, zupełnie bez planu, bardziej z ciekawości niż z realną myślą o wyjeździe. I nagle pojawiła się nazwa, której nigdy wcześniej nie słyszałam – Lamezia Terme. Brzmiała egzotycznie, trochę tajemniczo. Sprawdziłam gdzie to jest. Południe Włochy, Kalabria, blisko morza.
Pomyślałam: dlaczego nie?
Zdecydowaliśmy się na szalony, krótki skok do Włoch. Dosłownie: jedna noc, jedna kolacja, jeden długi spacer po plaży. Bez wielkich planów, bez zwiedzania zabytków z mapą w ręku. Tylko my, morze, włoskie powietrze i szydełko.
Lotnisko, samolot i kolejne oczka
Szydełko - mój wierny kompan - zabieram je wszędzie
Lotniska mają swój własny rytm. Ludzie siedzą w rzędach krzeseł, każdy trochę w swoim świecie. Większość patrzy w telefony, przewija wiadomości, sprawdza godzinę odlotu, ogląda filmy. Ktoś obok śpi zmęczony z plecakiem pod głową.
A ja w tym wszystkim… szydełkuję. Po chwili zupełnie znikam w swoim małym świecie. Rzędy powstają jeden po drugim, a wokół toczy się całe lotniskowe życie. To bardzo spokojny moment w miejscu, które z natury jest pełne pośpiechu.
Czasem po kilku minutach podnoszę głowę znad robótki. I wtedy zauważam, że ktoś mi się przygląda. Nie tak nachalnie – raczej z ciekawością. W świecie pełnym ekranów szydełko wygląda chyba trochę jak coś z innej epoki.
I nagle nasze spojrzenia się spotykają. Wtedy bardzo często pojawia się… szczery uśmiech. Taki trochę porozumiewawczy. Jakby na chwilę między obcymi ludźmi powstała mała, ciepła chwila.
W samolocie jest już trochę trudniej, bo pojawia się bardzo przyziemny problem – miejsce na....
Każdy, kto choć raz leciał tanimi liniami, wie, że przestrzeń osobista na pokładzie jest raczej symboliczna. Fotele są blisko siebie, stolik niewielki, a łokcie pasażerów bardzo szybko zaczynają konkurować o każdy centymetr.
I właśnie tam, kilka tysięcy metrów nad ziemią, zdarzają się też małe zmiany planów. Włóczka, z której miały powstać włosy, nagle zaczyna żyć własnym życiem. Tam gdzieś, między chmurami, zamiast włosów zaczynam robić… nogi misia.
Marzec w Kalabrii – tęcza na powitanie
Marzec w Kalabrii potrafi zaskoczyć. Kiedy nasz samolot wylądował w Lamezia Terme, niebo dopiero co przestało płakać po krótkim, wiosennym deszczu. Powietrze było świeże, a nad lotniskiem pojawiła się piękna, szeroka tęcza – jakby sama Kalabria chciała powiedzieć: benvenuti.
Już po kilku chwilach poczuliśmy ten charakterystyczny zapach południa – lekko słony aromat morza zmieszany z wilgotnym powietrzem i pierwszymi nutami wiosny. To zapach, który od razu spowalnia tempo i przypomina, że tutaj życie toczy się trochę inaczej.
Nasz apartament okazał się małym, uroczym miejscem, które od pierwszej chwili sprawiło, że poczuliśmy się jak w domu. Jednak prawdziwe zaskoczenie czekało dopiero w środku. Właścicielka przygotowała dla nas coś więcej niż tylko nocleg. Szafki były wypełnione świeżymi bułeczkami i przekąskami, a w lodówce czekała taca pełna soczystych, świeżych owoców, butelki wody i inne drobne pyszności.
Ten gest sprawił, że poczuliśmy się naprawdę mile widziani. Tak właśnie wygląda kalabryjska gościnność – prosta, szczera i od serca.
Jeśli będziecie w okolicy Lamezia Terme i szukacie miejsca, które łączy komfort, ciepłą atmosferę i prawdziwą włoską gościnność, z całego serca polecamy ten apartament. To idealna baza, żeby rozpocząć swoją przygodę z Kalabrią – krainą słońca, morza i ludzi, którzy potrafią sprawić, że chce się tu wracać.
Czasem naprawdę nie trzeba wielkiej podróży.
Wystarczy jedna noc.
Jedna kolacja.
Spacer po plaży.
I piętnaście wspólnych lat, które nagle mieszczą się w tej jednej, spokojnej chwili❤️🇮🇹
Dodaj komentarz
Komentarze
Świetny tekst!
Gratulacje z okazji 15 rocznicy 🌺🥂. Życzę Wam wielu okazji do świętowania i smakowania życia :).