Motki, farby i dziedzictwo zapisane w dłoniach

Kiedy byłam mała, uwielbiałam patrzeć na ręce mojej babci.

Poruszały się szybko i pewnie. Druty cicho stukały o siebie, włóczka przesuwała się między palcami, a z pozornie zwykłej nici powstawały swetry.

Każdy z nas miał swój. Trochę za duży „na zapas”. Trochę "gryzący". Trochę w "dziwnych kolorach".

Druga babcia też tworzyła rękami. Szydełkowała – serwetki, drobne ozdoby, rzeczy, które pojawiały się w domu jak coś zupełnie naturalnego. Ale potrafiła też malować. 

Ja przejęłam coś po obu.

Cierpliwość do tworzenia.
Miłość do rzeczy powstających powoli.
Radość z pracy rąk.

Dziś to ja trzymam szydełko, sięgam po pędzel, tworzę rzeczy, które trafiają do cudzych domów.

Czasem coś się nie uda.
Czasem trzeba spruć pół zabawki, bo oczko uciekło.
Czasem farba nie kryje tak, jak powinna, i trzeba nałożyć kolejną warstwę.

I właśnie wtedy myślę, że rękodzieło jest jak życie.

Można coś poprawić, zacząć  jeszcze raz czy  stworzyć coś zupełnie na nowo.

Mam dwóch synów. Chłopaków pełnych energii, pomysłów i własnych światów.

Zastanawiam się, który z nich przejmie po mnie szydełko i pędzel. A może nie przejmą narzędzi, ale przejmą coś ważniejszego?

Może wrażliwość.
Może uważność.
Może potrzebę tworzenia czegoś, co zostaje.

Jeśli nauczą się cierpliwości, jeśli zobaczą, że warto poprawiać zamiast wyrzucać, że warto tworzyć zamiast tylko kupować — to znaczy, że najważniejsza nić została przekazana dalej.

I może właśnie to jest prawdziwe dziedzictwo. 🤍


Pamiętam, że mój starszy brat zawsze świetnie rysował, jego córki –  pewnie trzymają pędzel i ołówek. Widzę, że ta historia już się toczy dalej.

Że talent nie znika.
On krąży.
Przechodzi z rąk do rąk.
Czasem w tej samej formie, a czasem w zupełnie nowej.

Dodaj komentarz

Komentarze

Tomasz Raczek
7 dni temu

Fajny tekst. W dzisiejszych czasach dzieci nie wiedzą co znaczy naprawić stare, albo zrobić coś samemu

Iza
6 dni temu

Aga świetnie to napisałaś … a foto naszej Babci.. wzruszające ❤️